wtorek, 5 stycznia 2016

Rozdział 01

Rozdział 01

Występ. Lecisz na mnie? Jesteś siostrą Marii?

Pierwsze dni w nowej szkole upłynęły bardzo szybko i dość przyjemnie... Nie licząc spotkania z Anną... Wydaje mi się, że to można pominąć mimo wszystko. Zdobyłam znajomych, właściwie mogę ich nazwać potencjałami na przyjaciół. Niestety prawie każdy z ,,owej'' paczki ma drugą połówkę i tylko ja odstaję. Najgorzej był, jak poszliśmy przedwczoraj do kina... Tak... Po prostu byłam piątym kołem u wozu. To chyba najbardziej prawidłowe określenie tamtej sytuacji...
-Francesca, myślisz, że to nie jest przesłodzone?- spytałam, gdy główna para komedii romantycznej zażarcie, zaczęła się ,,połykać''. Od razu spojrzałam na dziewczynę i lekko się zarumieniłam... No tak mogłam się spodziewać, że pójście na romantyczny film ze znajomymi, którzy mają partnerów tak się skończy... Diego i Fran namiętnie się całowali, tak samo jak Ludmiła i Federico. 
X*X*X
Siadłam sobie na ławce przed salą od historii i próbowałam powtórzyć do kartkówki, która ma za... Za pięć minut i 10...9 sekund.
-Vilu!- usłyszałam przezwisko, jakim zwracała się do mnie Fran
-Tak?- podniosłam wzrok na nią
-Rozejrzałaś się?
-Za czym miałam się rozejrzeń?- zdziwiłam się pytaniem, rozglądając się dookoła siebie
-Nie za czym! A za kim. Za potencjalnym kandydatem na chłopaka!- zaśmiała się 
-Ciszej, bo jeszcze ktoś usłyszy- zasłoniłam jej buzie dłonią
-Oj spokojnie! To jak? U nas w paczce sam jest tylko Andres... Ale chyba raczej nie podoba ci się...
-Niee... Tak w sumie, to nikt nie jest w moim typie...
-Cześć Violetta- usłyszałam znajomy głos blondyna, na który dźwięk lekko się zarumieniłam
-Leon? Podoba ci się Leon?
-Nieee! On nawet zapewne nie mówił do mnie!- zaczęłam się usprawiedliwiać
-Jasne, jasne! A to może ja jestem Violetta? Ha?- ciemnowłosa uniosła brwi
-Nie, ale co miałam ci powiedzieć, że tak on mi się podoba? Przecież on ma dziewczynę!
-Och! To chyba nie słyszałaś plotek! Ponoć Leon chce z nią, jak najszybciej zerwać, bo Anna całowała jego brata Harry'ego, który powiem ci, też nie jest brzydki...- znacząco podniosła brwi i szturchnęła moje kolano swoim. Zrobiłam wielkie oczy patrząc na nią.
-Nie wiem, czy widzisz, ale próbuję się uczyć! I ty też powinnaś!- upomniałam ją i zaczęłam czytać notatki
-Kiedyś i tak wrócimy do tego tematu!- Francesca zaśmiała się i wyciągnęła z torby zeszyt
X*X*X
-Nareszcie weekend!- krzyknął Maxi wychodząc ze szkoły- Trzeba to jakoś wykorzystać!
-Popieram!- westchnęła Camila napawając się promieniami popołudniowego słońca
-Jutro ma występ całkiem niezły wokalista! Mój brat organizuje jego koncert w Resto! Może wpadniemy?- zaoferowała Fran
-No nie wiem... A jak ten ,,fajny'' wokalista się nazywa?- spytał Diego
-Miguel Lopez! Ten co odpadł w finale ,,Mam Talent''! Na pewno go kojarzycie- uśmiechała się ciemnooka
-Aaaa ten to w sumie można iść. Fajny ma głos ten chłopak- stwierdziła Cami
-I jest wolny!- zawołała Fran zerkając na mnie a w tym spojrzeniu nie było ani trochę dyskrecji!
-Fran! Już ci powiedziałam, że bycie singielką bardzo mi pasuje!- zezłościłam się i skłamałam
-Francesca chodźmy- powiedział jej chłopak obejmując ją ramieniem- To spiszemy się SMS-ami. Do zobaczenia!
-Paa- odpowiedzieliśmy oddalającej się dwójce
-To ja też już pójdę. W sumie mam coś jeszcze do załatwienia- stwierdziłam- To paa
-Paa- pomachała mi Ludmiła
X*X*X
Stałam pod starą, zniszczoną kamienicą. Jeszcze raz spojrzałam na kawałek kartki. Adres na zardzewiałej tabliczce przymocowanej do budynku zgadzał się. Czy aby na pewno moja ciotka może mieszkać w takich warunkach?- westchnęłam sama do siebie. Kilka dni temu, gdy nikogo nie było w domu zakradłam się do gabinetu ojca, poszperałam około godzinę i znalazłam w starym notesie adres do niejakiej Angeles Carrara, która rzekomo jest siostrą mojej mamy. Weszłam przez uchylone drzwi. Na klatce schodowej dało się wyczuć okropny odór a żółta farba odpadała. Dotarłam na trzecie piętro pod 5 numer mieszkania. Niepewnie uniosłam rękę i mocno uderzyłam w drewniane drzwi. Słyszałam głośne krzyki dochodzące z mieszkania a po chwili stanęłam oko w oko z dość wysoką blondynką o niezwykle szarych oczach.
-Dzień dobry- powiedział ogromnie miły dla ucha głos
Spojrzałam raz jeszcze na kobietę. Miała góra 28 lat. Ubrana była w sukienkę do kolan koloru żółtego w małe kwiatki a na stopach miała brązowe baletki. Napomknęłam jeszcze na jej dłoń, która była pokryta cała w siniakach, które zaciekawiły mnie najbardziej.
-Przepraszam bardzo- powiedziałam lekko się bojąc- Szukam Angeles Carrara- oznajmiłam
-To ja a w czym mogę pomóc?- lekki uśmiech pojawił się na jej twarzy
-Jest pani siostrą Marii Castillo?- zadałam jeszcze jedno pytanie
-Tak a co to za pytania? Mogę zapytać o co chodzi? Kim jesteś?-po kilku sekundach zbladła- O boże!- szepnęła- Jesteś Violetta? Prawda? Tak ty musisz być Violetta!
-Tak to ja- odrzekłam na co kobieta od razu mnie mocno przytuliła
Tyle lat. Tyle lat cię szukałam nadaremno, aż w końcu sama mnie znalazłaś! Nawet nie wiesz, jak się cieszę!- po chwili ciszy dodała- Ale jak? Ojciec ci w końcu powiedział?- spytała
-Niezupełnie. To znaczy sama zdobyła adres on o niczym nie wie.
-Angi! Pospiesz się! Głodny jestem! Z kim ty tak długo rozmawiasz!- przez szparę w drzwiach zauważyłam otyłego mężczyznę- Chyba nie chcesz znowu dostać?- krzyknął podchodząc bliżej Angeles
-Violu możemy spotkać się pojutrze? Co powiesz na park ten przy centrum? Opowiesz mi co robiłaś przez tyle lat? Ja opowiem ci o mamie, zapewne mało o niej wiesz... Znając Germana...
-Dobrze a coś się dzieje? Czemu jesteś nagle przestraszona?- zdziwiłam się
-Nie po prostu mój mąż ma zły humor- zaśmiała się nerwowo- To może w niedziele o 12?
-Dobrze. To do widzenia
-Do zobaczenia Violu!
Drzwi zamknęły się a ja usłyszałam wrzask:
-Kto to do cholery był? Nie uważasz, że powinienem wiedzieć kto to był? Słuchaj, jak się do ciebie mówi!
Nie wiedząc co robić zapukałam raz jeszcze do drzwi. Tak nie można krzyczeć na człowieka!
-Tak?- spytała Angeles odwracając głowę w bok- A to ty! Coś się stało?
-Właśnie chciałam o to samo zapytać?
-Nie, nic. A jeżeli chodzi o to na policzku to szłam właśnie otworzyć drzwi i przewróciłam się- zaśmiała się
-Dobrze... Po prostu usłyszałam krzyki- obserwowała uważnie kobietę
X*X*X
Na drugi dzień z samego rana ubrana w spódniczkę koloru pudrowego różowego i białą bluzkę przeczesywałam włosy, szykując się na wyjście ze znajomymi do Resto. Wczorajszego wieczoru myślałam trochę nad dziwnym zachowaniem Angie... To znaczy cioci, ale doszłam do wniosku, że w niedzielę spróbuję się czegoś dowiedzieć.
X*X*X
Wychodząc z domu napisałam SMS do Ludmiły, że za 10 minut będę na miejscu. Od razu chciałam schować telefon do torebki i zatrzymałam się nagle wkurzona, że zaciął mi się zamek. Szarpiąc się, nie zauważyłam kogoś i zachwiałam się. Podniosłam wzrok i niemal parsknęłam.
-Znowu na mnie lecisz!- zaśmiał się owy blondyn, na którego się przewróciłam pierwszego dnia w szkole
-Nieee. Ja po prostu nie mogę odpiąć tej cholernej torebki- westchnęłam siłując się z suwakiem
-Spokojnie. Ja tylko żartowałem- uśmiechnął się- Daj pomogę ci. To trzeba zrobić delikatnie a nie ciągnąć natarczywie- podszedł bliżej lekko pociągnął i torebka się otworzyła
-Magiczne dłonie!- zaśmiałam się, dopiero po chwili orientując się dwuznaczności moich słów. Szybko odwróciłam głowę, by Leon nie zauważył moich wypieków na twarzy.
-To gdzie się tak spieszysz? -spytał
-Idę do Resto na występ tego chłopaka z ,,Mam Talent''
-Ja też tam idę- uśmiechnął się- I jak podoba ci się w szkole? 
X*X*X
-A któż to taki cię podprowadził?- spytała Fran
-A nikt taki- zaśmiałam się lekko
-Jane... Jasne...
Dalej już nie rozmawiałyśmy, bo na scenę wkroczyła gwiazda wieczoru a tak właściwie popołudnia...
Piszę na dole datę i zakańczam pisać notatkę w pamiętniku...
*******************XXX**********
Po pierwsze SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Po drugie PRZEPRASZAM, ŻE MUSIELIŚCIE TYYYLLLE CZEKAĆ NA ROZDZIAŁ
Po trzecie KOMENTUJCIE ;-)
Po czwarte IM WIĘCEJ BĘDZIE KOMENTARZY TYM SZYBCIEJ POJAWI SIĘ ROZDZIAŁ 02 ;-)

niedziela, 18 października 2015

Prolog 00

Prolog 00
New school, new friends
Jak to jest być kimś nowym w szkole? Właśnie się dowiedziałam i muszę przyznać, że fatalnie. Przez cały czas krążyłam szukając sal lekcyjnych, przez co na każdą lekcję spóźniałam się po pięć, dziesięć minut, wkurzając nauczycieli, którzy niby tego nie okazywali, ale widziałam po ich minach, że nie jest to przez nich akceptowane zachowanie. Hm... A może powinnam zacząć od tego kim jestem, i jak się znalazłam w nowej szkole, w nowym państwie? To może odpowiedź na pierwsze pytanie. Jestem Violetta Castillo, mam 17 lat. Przedwczoraj tata powiedział mi, że musimy się przeprowadzić, gdyż teraz tu będzie musiał nadzorować budowę, jakiegoś ekologicznego osiedla, tak więc z dnia na dzień z Hiszpanii, w której mieszkałam 14 lat, powróciłam do rodzinnego państwa- Argentyny i rodzinnego miasta- Buenos Aires. Moja rodzina... Hm... Tak naprawdę nie mam nikogo oprócz ojca i jego paskudnej narzeczonej- Jade, której inteligencję można porównać z inteligencją dziewczyny, która siedziała dzisiaj przede mną na matematyce i zamiast rozwiązywać zadania, malowała sobie paznokcie. Wracając do Jade, tata musiał być ślepy, nie widząc, jak ona się zachowuje. Prócz jej w moim domu mieszka Olga- kobieta w średnim wieku, która jest gosposią, ale traktuję ją bardziej, jak babcio-mamę. Dlaczego traktuję Olgę, jak mamę? Otóż mama zostawiła mnie i mojego tatę, gdy ja miałam 2 miesiące i powiedziała, że nie chce spędzić reszty swojego życia wychowując mnie, i jakby nigdy nic na drugi dzień z samego rana zniknęła a tata, dalej utrzymuje, że ona umarła. Historię, którą wam opisałam wybłagałam od Olgi, która twierdzi, że moja matka ma siostrę, która próbuje się ze mną kontaktować, ale mój ojciec uniemożliwia jej to. O mojej rodzinie, już chyba wszystko powiedziałam, co miałam. To wrócę może do tematu. Pierwszego dnia muszę przyznać, że nic ciekawego się nie wydarzyło... Chociaż nie! Szukając stołówki zagapiłam się w plan szkoły i mocno w coś uderzyłam a raczej nie w coś tylko w kogoś. Upadłam na jakiegoś przystojnego chłopaka, który miał niezłe mięśnie i wyczułam je przez jego koszulkę. Zaczęłam liczyć w myślach...
-Tak ośmiopak- odezwał się blondyn a ja zapłonęłam żywą czerwienią
Na prawdę powiedziałam to na głos? O nie!
-Em... Przepraszam- wydukałam podnosząc się z chłopaka i zbierając swoje porozrzucane rzeczy a patrząc w lewo ujrzałam mój telefon, który musiał mi wypaść z ręki i był cały obity i roztrzaskany- O nie...- westchnęłam
-Coś się stało?- zapytał moja ofiara
-Telefon potrzaskał mi się- westchnęłam żałośnie
Moje wszystkie numery do przyjaciółek z Madrytu, będę musiała do nich napisać, by mi podały na nowo i będę musiała kupić nową komórkę.
-Odkupię ci, mam trochę poczucie, że to moja wina, nie patrzyłem przed siebie
-Nie, to ja na ciebie wpadłam, no nic trudno kupię nowy...
-Tak w ogóle jestem Leon a tym telefonem się tak nie przejmuj- pocieszył mnie, podając mi długopis, który musiał wypaść mi z torebki
-Violetta- odezwałam się ściskając jego dłoń i zabierając przybór do pisania
-Kochanie!- usłyszałam dość skrzekliwy głos docierający zza moich pleców, odwróciłam się i zauważyłam rudowłosą dziewczynę mknącą w niebotycznych szpilkach do Leona
-Anna- uśmiecha się lekko chłopak do niej- To jest Violetta- wskazuje na mnie ręką
Podaję grzecznie dłoń Annie a ta tylko wytrzeszcza zdziwiona oczy i prycha.
-Leon idziemy dzisiaj do kina na podwójną randkę z Maxim i Naty- mówi do blondyna nie zważając, że stoję obok
-Anna dzisiaj raczej nie mogę mam próbę z chłopakami...
Dalej ich rozmowy nie słyszałam, bo odeszłam. Dlaczego taki przystojny chłopak musi być zajęty? Wzdycham sama do siebie. 
-Przepraszam ty jesteś Violetta Castillo?- zapytała ciemnowłosa dziewczyna
-Tak?- odpowiedziałam lekko zdziwiona
-Jestem Francesca Cauvigilia, dyrektor kazał oprowadzić cię po szkole- uśmiechnęła się miło- Miałam to zrobić kilka lekcji temu, ale dopiero teraz znalazłam trochę wolnego, mam nadzieję, że nie szukałaś zbyt długo sal?- spytała
-Nie, nie było najgorzej
-Wydajesz się naprawdę miła- nagle podeszli do niej jacyś koledzy- O hej poznajcie to jest Violetta. Violetta a to jest Camila, Ludmiła, Diego, Federico, Andres, Naty i Maxi
-Cześć- powiedzieliśmy wszyscy na raz
I tak chyba poznałam moich nowych znajomych. Wzdychając opadam na łóżko w moim różowym pokoju i zakańczam pisać notatkę w pamiętniku.
*************************************
Taki niespodziewany prolog, niespodziewanego opowiadania.
Jestem ciekawa czy ktoś to przeczyta ;-)

piątek, 25 lipca 2014

Epilog

Tydzień po wypadku samolotowym okazało się, że nie był to samolot zawierający uczniów. Rodziny nastolatków bardzo się z tego powodu ucieszyli... Ich życie wróciło do normalności....

Violetta i Leon
Są szczęśliwą parą, jak w każdym związku są też kłótnie, ale szybko się godzą. Violetta planuje po studiu 21 iść na uniwersytet, jeszcze nie wie jaki kierunek, ale jest pewna, że musi to być związane coś z muzyką. Natomiast Leon jeszcze się nad tym nie zastanawiał. 
Angie i German
Angie wróciła na stałe do pracy, w opiece nad Valentnką pomaga Olga, która bardzo cieszy się z zabaw z małą. German dla dobra drugiej córki pogodził się z Angelicą. Jego interesy dobrze idą. Planuje przeprowadzić się do większego domu, gdyż z Angie planują jeszcze jedno dziecko...
Naty i Maxi
W końcu razem... Okazało się, że zarówno Naty, jak i Maxi czują do siebie miłość. Są razem od 2 miesięcy. Planują iść razem na studia w Madrycie. Zdecydowali się na taką, daleko podróż ze względu również na babcię Maxiego, którą trzeba się zaopiekować.
Ludmiła i Frederico
Mimo wielu różnic między ich charakterem miłość przezwyciężyła. Są razem i nie zamierzają się rozstać w najbliższym czasie.
Jackie i Pablo
Jackie przezwyciężyła chorobę po urodzeniu dziecka i teraz nie chce go opuścić nawet za 5 minut. Pablito jest dyrektorem studia 21, kochają się i planują przeprowadzić się do domu jednorodzinnego, razem ze swoim kotem, którego zabrali ze schroniska.

Jak zauważyliście wszystko dobrze się skończyło ; )
_________________________________________________________________
Dziękuje za czytanie i zapraszam do nowego opowiadania, które już niedługo się pojawi. Będzie
ono głównie o Dielari, ale nie tylko... 



wtorek, 24 czerwca 2014

Hej !

No niestety jestem chora - mam problemy z oczami i nie mogę ich przemęczać. W sobotę wyjeżdżam do Grecji i wracam dopiero 9 lipca. Więc macie czas do soboty zastanowić się o czym chcecie nowe opowiadanie !

Zakończenie opowiadania i nowy prolog pojawią się po moim powrocie !

Wybaczcie mi ;c

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Hej ;3

Chciałam Was wszystkich przeprosić za moją dość bardzo bardzo długą przerwę... ale nabrałam znów chęci, ochoty a co najważniejsze WENY, i mam zamiar wrócić do pisania ! Yey ! Tylko, że nie wiem o kim.... Wracając do tematu... Przyznam się Wam, że znudziła mnie Violetta... No niestety... Dlatego też zastanawiam się nad zakończeniem tego opowiadania i zaczęcia nowego... Nowego być może o innych bohaterach lub kilku starych a kilku nie... To wszystko to tylko kwestia Wasza ! Mianowicie proszę Was o napisanie czy podobałaby się Wam taka koncepcja ;-) (napiszcie w komentarzach !)
WOLELIBYŚCIE Z ŻYCIA SERIALU CZY ŻYCIA AKTORÓW?


Ps Napiszcie swoje linki do blogów !

Ps2 Obiecuję, że rozdziały będę dodawać systematycznie ;D

środa, 5 marca 2014

Jednorazówka !

To taki mały prezent w ramach przeprosin ;-).  Wiem ostatnio zawalam, ale mam dużo na głowi ;C. Rozdział nadrobię w weekend, a teraz zapraszam na jednorazówkę, którą napisałam na j.polskim =)

JEDNORAZÓWKA

,,Zawsze będę przy tobie''

       Starsza kobieta, lat około 70, idzie żwawo do swoich wnuków. Po chwili dociera na miejsce.

-Cześć wnusiu ! - przemawia do dziewczyny 

-Babcia ! - krzyknęła radośnie Vilu i przytuliła mocno staruszkę

      Weszłam do dużej willi Germana i Angie. Rozejrzałam się dookoła i ujrzałam jego osobę w kuchni, bawiącego się z małą dziewczynką. Zdjęłam sweter i razem z torebką odstawiłam na szafkę. Wyjęłam jeszcze z torby różowego misia i podreptałam do zięcia. W dalszym ciągu trzymał on małą Valentinkę. Ukazałam dziewczynce misia, a ona od razu go chciała.

-Cześć Valentinko ! - powiedziałam radośnie podając dziecku maskotkę

-Dzień dobry Angelico ! - przywitał mnie mąż Angie

-Witaj - powiedziałam - Mogę wziąć tą małą kruszynkę ? - zapytałam troskliwie

-Tak, z resztą możesz ją położyć spać, bo to jej pora spania - uśmiechnął się i ostrożnie podał mi wnusię

-Dobrze to pójdziemy do jej pokoiku i przeczytamy sobie bajeczkę - odparłam radośnie

Razem z małą blondynką poszłyśmy do różowego pokoju, gdzie zmieniłam jej pieluszkę i przebrałam w bardziej wygodniejsze ubranko do spania. Po chwili włożyłam ją do jej łóżeczka.

-Mama - wybełkotała kruszynka

-Tak mama ! - uśmiechnęłam się - Mama wróci za niedługo, bo pojechała na zakupy

Valentina w końcu się położyła i po przeczytaniu zasnęła, tuląc swojego nowego misia. Pocałowałam jej małe czółko i wyszłam, po cichu zamykając drzwi. Po drodze minęłam Violettę.

-Gdzie się tak wystroiłaś ? - zapytałam 

-Idę na spotkanie z przyjaciółmi do Resto, takiej knajpki nieopodal - uśmiechnęła się

-Dobrze to idź już, nie będę cie zagadywać - odezwałam się, a nastolatka szybko zbiegła po schodach

Wykonałam następni to co przed chwilą zrobiła moja starsza wnuczka - zeszłam po schodach. Schodząc zauważyłam zapracowanego zięcia, siedzącego nad jakimiś papierami. Podeszłam do niego, ale nagle zadzwonił mu telefon. Rozmowa trwała co najwyżej 30 sekund.

-German, bo ja chciałam cię o coś zapytać - powiedziałam, ale mąż Angie nic mi nie odpowiedział, tylko stał nieruchomo.

Dopiero po chwili przemówił:

-Angie ! Angie jest w szpitalu, miała wypadek samochodowy ! - krzyknął przejęty - Muszę tam szybko jechać !

-Jak to ? Co się stało ? - poczułam jak łzy zaczęły napływać mi do oczu

-Olgo ! - krzyknął a kobiet przyszła - Musisz zostać z Valentinką, ona chyba teraz śpi, ja z Angeliką jedziemy do szpitala, Angie miała wypadek - powiedział na szybko

-O rany ! - nie dowierzała Olga - Dobrze zostanę z małą, proszę na siebie uważać i wieżę, że Angie nic nie będzie ! - krzyknęła

Pobiegłam za Germanem i wsiedliśmy pospiesznie do jego samochodu. Po drodze na całe szczęście nie było korków, więc pod szpitalem byliśmy wciągu kilkunastu minut. Wbiegliśmy szybko do szpitala i od razu spytaliśmy się pielęgniarki o Angie. Poinformowała nas, że zaraz odbędzie się jej operacja w sali 14. Pobiegliśmy szybko pod wskazane miejsce i zdążyliśmy, jak naszą Angie wieźli dopiero na salę. Podbiegliśmy do niej. Złapałam ją za prawą dłoń, German za lewą. Nagle się przebudziła.

-Kochanie, wszystko będzie w porządku, wiozą cię na operację, miałaś poważny wypadek - wyszeptał German - Ale na pewno wszystko będzie w porządku 

-German, proszę zaopiekuj się Valentią i Violettą. Mamo pomóż mu - wyszeptała do mnie 

-Dobrze kochanie, już bądź cichutko, nie przemęczaj się - powiadomił ją German

-Przepraszam, ale musimy już jechać - powiedział lekarz

-Dobrze, jedźcie 

-German... Pamiętaj zawszę będę przy tobie ! - wyszeptała lekko słyszalnie Angeles, tracąc przytomność

Wystraszyłam się. Czekaliśmy 1 minutę, 2, 3, godzinę. Modliłam się, by moja córka przeżyła. Nie chciałam stracić mojej jedynej córki. German natomiast chodził w tą i z powrotem po korytarzu - nie mógł znaleźć sobie miejsca. Po około 3 godzin milczenia z sali wybiegła pielęgniarka niosąc woreczki z krwią. Po kolejnej u płynącej godzinie sali wyszedł lekarz. 

-I co z Angeles ? - zapytał German

-Nie wiem jak t państwu powiedzieć, ale Angeles zmarła. Przykro mi to mówić, ale niestety rany po wypadku były zbyt duże i zrobił się krwotok, w wyniku którym, pacjentka straciła dużo krwi. 

Słowa lekarzy bardzo mnie zabolały. Zaczęłam płakać, jak małe dziecko. To nie może być prawda - powtarzałam sobie w myślach. German też zaczął płakać.

-A przepraszam, a możemy do niej iść ? - zapytał mąż zmarłej

-Tak możecie państwo wejść, pani Castillo leży na sali po lewo

Poszliśmy oboje do sali. Od wejścia zauważyłam Angie. Leżała tam. Pierwszy do niej podszedł German.

-Angie, dlaczego, dlaczego musiałaś akurat dzisiaj jechać do tego centrum handlowego ? Dlaczego ? - płakał trzymając żonę za zimną dłoń

-German to nie my decydujemy, to los decyduje o takich rzeczach, być może bóg potrzebował jej bardziej niż my - próbowałam go pocieszać, choć sama nie umiałam powstrzymać łez

Na koniec German złożył na ustach Angie delikatny pocałunek, mówiąc przy tym ,,Żegnaj kochanie''. Ja natomiast pocałowałam córkę z dłoń. Po 5 minutach wyszliśmy z sali. Byliśmy zdruzgotani a najgorsze było jeszcze przed nami... Musieliśmy wszystko przekazać najbliższym... m.i.n Violettcie i Valentince...

_________________________________________________

Wiem ciut przymulające... ;C Pisząc to poleciał mi po policzku kilka łez... Nie wiem czy spodziewaliście się takiegpo zakończenia.... 

KOMENTUJCIE !!!

/Oliwia :***


piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 86

Przeszperam z góry, że tak długo nie było rozdziału, ale najpierw miałam karę... potem byłam chora... i jeszcze mi się net zawieszał... Okej mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;3 Nie przedłużając zapraszam do rozdziału < to już jest ostatni rozdział tak pisany >
Możecie się nie połapać o co chodzi ale w kolejnym rozdziale wszystko się wyjaśni xd
_____________________________________________________________
 Kilka dni wcześniej
W dosyć słoneczny i ciepły dzień w jednym z hoteli pewna dziewczyna razem ze swoją przyjaciółką zawzięcie próbują dopiąć różową, wypchaną po same brzegi walizkę.
-Nie damy rady ! - twierdzi uparcie jedna
-Oj no to trudno ! Musimy się pozbyć twoich ciuchów ! - stwierdza druga nie chcą stracić swoich ubrań
-Ale, co z moim ? - docieka pierwsza
W tej samej chwili do hotelowego pokoju wbiega dorosły mężczyzna z ważną informacją.
-Kochani zadzwonił reżyser tego filmu co braliśmy udział w castingu i prosi o nagranie całości. Dlatego musimy zostać tu jeszcze kilka dni. Mam nadzieję, że się cieszycie ?
-Tak ! Wreszcie udowodnię całemu świtu, że jestem prawdziwą i najlepszą na świecie tancerką i wokalistką ! - krzyknęła na głos blondynka
-Dobra to już się nie pakujcie, tylko za 5 minut jest zbiórka w holu ! - powiedział na szybko i wybiegł z pomieszczenia, pozostawiają po sobie tylko zapach perfum
Dziewczyny po wyjściu nauczyciela odświeżyły się, przebrały i poszły w stronę holu. Po drodze jedna z nich próbowała dodzwonić się do rodziców, że jej podróż nieco się przeciągnie, ale niestety bez skutków, bowiem nie mogła złapać zasięgu. Poinformowała o tym swoją przyjaciółkę i inne osoby, jak się potem okazało inni też nie mieli zasięgu.
-No to jak my mamy poinformować rodziców ? - zapytał chłopak w czapce z daszkiem
-Em... spokojnie jakoś się to załatwi - odpowiedział nauczyciel z tupecikiem na głowie
Po godzinnej podróży ogromną limuzyną uczniowie wysiedli z samochodu. Oczywiście nie odbyło się bez dziecinnej przepychanki, przez którą Andres przewrócił się wysiadając i zarył lewą nogą o asfalt.
-Ała ! - krzyknął
-Andres nic ci nie jest ? - zapytał troskliwie nauczyciel
-Nie, ale strasznie mnie boli noga - powiedział
-Dobra chodźcie wszyscy do środka. Andres chodźmy powoli powinni ty mieć chociaż apteczkę. Przemyjemy ci tą nogę wodą utlenioną - powiedział opiekuńczo
-Ale to będzie piekło. Ja nie chcę. Jak byłem mały mama mi tak tym myła i to bolało bardzo
-Oj nie marudź już i choć... kaleko - zaśmiał się 
Opiekun poszedł z chłopakiem korytarzem na prawo a reszta skręciła korytarzem na lewo, gdzie dotarli do wielkiej sali, z wieloma kamerami i ogromnym parkietem do tańca. Wszyscy byli pod zachwytem takich akcesoriów do nagrywania filmów
-Buenos dias ! - krzyknął reżyser do rozgadanych nastolatków - Cisza już ! - zdenerwował się
________________________________________________________
KRÓTKI, ALE JEST !
Wiem, że taki średni XD

UWAGA BYM PISAŁA ROZDZIAŁY DALEJ POD TYM POSTEM MUSI POJAWIĆ SIĘ SPORO KOMENTARZY (MINIMUM 15) ;-)
/Oliwia :***


czwartek, 26 grudnia 2013

Paczajcie co znalazłam...

A więc nudziło mi się dzisiaj i przeglądałam sobie moją zawaloną galerię zdjęć na komputerze i znalazłam zdjęcia, do notki, którą już bardzo dawno temu miałam zrobić. Dlatego też wpadłam na pomysł, że zrobię ją teraz...

 Zeszyt z opowiadaniami

W zeszycie zawsze piszę swoje pomysły na kolejne rozdziały. Ostatnio pojawiła się ich tam cała masa, jednak, że nie umiem tego dobrze przelać na czcionkę w komputerze.
1 strona. Kiedyś mi się bardzo nudziło i powycinałam zdjęcia z BRAVO i nakleiłam je. Ogółem nikomu nie pozwalam zaglądać do zeszytu. Po prostu czasem piszę tam takie głupoty... Że, aż szkoda słów :-P
Zdjęcie jednego ze starszych rozdziałów. Zazwyczaj się staram jako-tako pisać czytelnie, ale nie zawsze mi się to udaje. Jestem ciekawa, czy ktoś zgadnie, który był to rozdział ?

To na tyle... Ta notka miała być taką odskocznią od samych rozdziałów (post miał być wydany w wakacje, ale zawsze o niej zapominałam)

Piszcie swoją recenzję o poście ♫
/Oliwia :***


PS. Znacie może jakieś AKTYWNE opowiadania o Esme i Carlisle ze Zmierzchu ?
Jeżeli tak to napiszecie link w komentarzu !

olifcia.blogspot.com
Wchodźcie !

środa, 25 grudnia 2013

Uwaga !

Od czego by tu zacząć... A więc, jak zapewne zauważyliście nie piszę tutaj. Nie wiem jak wytłumaczyć moją nieobecność... Hm... ujmę to tak... straciłam ochotę na pisanie. Tak pewnie teraz sobie pomyślicie, że założyłam bloga a teraz straciłam już ochoty, i nie chcę już pisać ale nie TAK NIE JEST. Robię sobie krótką przerwę. Wrócę po nowym roku w połowie stycznia - 15. Wtedy już rozdziały będą się pojawiać raz/dwa na tydzień. Stwierdziłam, że mój kłopot rozwiążę tak. Głosujcie w ankiecie czy chcecie bym pisała jeszcze czy już nie...
/Oliwia

sobota, 2 listopada 2013

Odpowiedzi ;*

Okey to zamieszczam filmik z odpowiedziami na wasze pytania ;*
Wiem, że jakość chyba nie jest najlepsza, ale ważne że jest i jeszcze jedno, nie chcę tak jakość jeszcze się Wam pokazywać :-p
KOMENTUJCIE :*
/Oliwia :***

WAŻNE !

A więc... Z całego serca dziękuje za 70000 wyświetleń i 70 obserwatorów. ! <3
Jesteście Kochani ♥♥♥♥♥♥♥♥

W nagrodę dzisiaj pojawi się nieco dłuższy rozdział, godziny jeszcze dokładnej nie znam ale po południu lub pod wieczór.

+ jeszcze dostaniecie gratis <jeżeli tylko chcecie>

Możecie mi zadawać pytania dosłownie o wszystkim ! <np. życie prywatne i przede wszystkim o opowiadania, (dalsze ciągi itd.). Odpowiedzi nie będę pisać tylko nagram :-P <poznacie mój głos hehehe>


Zadawajcie pytania do 16.00 / Oliwia :***


środa, 30 października 2013

Informacja !

Nowy rozdział pojawi się w piątek :-)
Jeżeli chcecie by był mega mega długi to musicie pomóc mi.....
-Dobić do 70000 wyświetleń
-70 obserwatorów
To chyba wcale nie takie trudne co ?! ;*
Postarajcie miśki ! A rozdział będzie długaśny, jak nigdy !
/Oliwia :***

PS Tak... to jest szantaż :-P

niedziela, 27 października 2013

Rozdział 85

W ponury dzień, na cmentarzu stoi grupka uczniów, rodzina i najbliżsi. Owszem, okazało się, że był to samolot, w którym lecieli wszyscy ze Studia. Zrozpaczona nastolatka, nie umiała nawet przyjść na pogrzeb. Zamknęła się w swoim pokoju i nikogo nie wpuszczała, przez tydzień. Na drugi dzień po uroczystym pożganiu ciał Angie, próbowała choć troszkę pocieszyć swoją siostrzenicę.
-Violu proszę otwórz drzwi ! - mówiła delikatnie i spokojnie
Jej oczy były całe mokre od łez i podpuchnięte. Nagle o dziwno klamka opadła w dół i wrota do pokoju się otworzyły.
-Angie, dlaczego oni musieli ? Dlaczego ? - wydusiła z siebie mocno tuląc kobietę do siebie
-Nie wiem Violu... Naprawdę chciałabym cofnąć czas i nikt by tam nie poleciał !
_______
-Lucas, no nie płacz już ! - Pablo uspokajał chłopa
Nagle usłyszał dzwonek drzwi. Zdziwił się, kto by to mógł być...  Uchylił drzwi i o mało, nie zemdlał.
Stała tam, tak właśnie ona... Jego ukochana Jeckie. Płakał nocami. Tęsknił, jak głupek i wreszcie ją widzie.
-Jackie ? - powiedział niepewnie
-Pablo, wróciłam. Wiem pewnie nie chcesz mnie widzieć, ale zrozumiałam, że to ty i Lucas jesteście dla mnie najważniejsi ! - powiedziała roniąc łzy
-Szkoda, że dopiero teraz to zrozumiałaś... - powiedział, chociaż wiedział, że tymi słowami na pewno zadał jej ból
-Wiem i rozumiem, że nie chcesz mnie widzieć - spuściła głowę w dół - Żegnaj ! - pocałowała go lekko w policzek i ruszyła przed siebie, zostawiając Pabla w amoku
Nauczyciel dopiero po chwili zorientował się, co traci. Wybiegł przed dom. Rozglądał się na prawo i na lewo. Widział jak znika za pierwszym zakrętem. Nie wiedział co robić. Pobiegł prosto za nią. Biegł tak przez 30 sekund, pomijając to, że go prawie auto przejechało dogonił ją. Złapał ją za dłoń. Ta, jak na rozkaz się odwróciła do niego przodem. Nie panował już nad emocjami. Złapał jej policzki w swoje ręce i spontanicznie, choć delikatnie musnął jej różowe usta.
-Wróć - szepnął jej do ucha
-Na prawdę ?
-Tak, brakuje nam ciebie - przytulił ją mocno
-Właściwie, to gdzie Lucas ? - kobieta zapytała
-Ooo... Zostawiłem go ! - zorientował się
-Pablo, jesteś niepoważny ! - stwierdziła Jackie
Pobiegli oboje razem przed siebie. Wpadli, jak tornado do domu. Kobieta od razu pomknęła do pokoju chłopca. Zastała go, jak ssał swój malutki paluszek. Wzięła go szybko na ręce i mocno go przytuliła.
_______
-Dziewczyny, no nie płaczcie już ! - powiedział German
-Tatu, ty nie rozumiesz ? Tam były moje wszystkie przyjaciółki i Leon ! - wykrzyknęła
-No wiem, a wyobraź sobie, że może jest im lepiej tam na górze... - powiedział podchodząc do Angie i Vilu
-German, ty nie zrozumiesz....
-Zrozumiem, wiem co teraz czuje. Przypomnij sobie, że kilka lat temu straciłem żonę ! - upomniał żonę
-Przepraszam, że ci przypomniałam - powiedziała Angie, jeszcze bardziej płacząc
-Nic się nie stało. Ja idę do Valetiny, chyba się obudziła 
_____________________________________________________
Wiem, że rozdział krótki, ale za to pojawi się drugi w tygodniu :-D
Komentujcie !
Rozdziały dalsze pisane będą normalnie ! :-)
/Oliwia :***
 

sobota, 26 października 2013

Informacja

Hm... Powinno to Was ucieszyć :-) A więc rozdział pojawi się w sobotę wieczorem, lub w niedzielę do południa. Mam nadzieję, że poprawiłam Wam nieco humor dobrą wiadomością
/Oliwia <3

piątek, 18 października 2013

Rozdział 84

Przed brązowooką nastolatką, pojawił się niebieskooki blondyn. Dziewczyna stała tam jak wryta, bowiem jego oczy pochłonęły ją.
-Przepraszam. Powinienem bardziej uważać... - wymamrotał nieśmiało nastolatek
-Nie... To głównie moja wina... Nie powinnam chodzić po parku z zamkniętymi oczami - usprawiedliwiała się córka inżyniera
-Mam nadzieję, że nic ci nie jest - powiedział troskliwie
-Nie, nie dziękuje - odparła w dalszym ciągu patrząc na chłopaka.
-Jestem Ben - powiedział niepewnie wyciągając dłoń
-Violetta. Miło mi - odparła ściskając delikatnie podaną rękę
-Violetto, przepraszam cię, ale spieszę się. Muszę odebrać z przedszkola mojego młodszego brata - powiedział ujawniając rząd swoich białych zębów
-Dobrze, nie będę ci zabierać czasu
-Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Do zobaczenia ! - powiedział
-Paa ! - zawołała, gdy młodzieniec pobiegł przed siebie i zostawił po sobie tylko zapach swoich perfum
Wystarczy użyć parę słów by opisać zajście z przed chwili... Młody chłopak wpadł w oko młodej dziewczynie. Tyle wystarczy by opisać tą niezręczną sytuację Vilu. Bowiem w Madrycie, jest jej ukochany Leon a przed chwilą wpadła a raczej zderzyła się z nowym ,,kolegą'' - Benem. Co ona ma zrobić... Czyżby nowo poznany chłopak był jej nowym zauroczeniem, czy zaprzeczeniem, że zupełnie nie pasuje do Leona...
_____________________
Kobieta około lat 28 siedzi właśnie na wysokim krześle w kuchni i popija sobie lemoniadę, przygotowaną przez Olgę.
-Hej skarbie ! - mówi rozespany mężczyzna, który od razu podchodzi do 28 latki i całuje jej wypudrowany policzek
-Uśpiłeś wreszcie Valentinkę ? - zapytała bawiąc się słomką i spoglądając na Germana wyciągającego z lodówki butelkę schłodzonej wody mineralnej
-Ta... Usnęła dopiero po przeczytaniu 5 bajek i nakręceniu 17 razy pozytywki... - westchnął biorąc do rąk tableta i sprawdzając tym samym wiadomości na swojej skrzynce
-Haha ! - zachichotała Angie nabijając się ze swojego męża
-Nie śmiej się tak ! W nocy ty wstajesz do małej ! - powiedział sarkastycznie
-Oj dobrze już... Ja się zaczynam martwić o Vioettę - oznajmiła mężczyźnie
-No wiem, ale bałem się ją puścić na drugi koniec świata - podzielił swoje uwagi z blondynką
-Eh... No nie wiem...
Małżeństwo przeniosło się z całą rozmową do salonu, chcąc choć na momencik odpocząć i zrelaksować się przed jakimś serialem lub filmem. German chwycił do ręki pilot i włączył telewizor. Akurat trafił na codzienne wydarzenia...
-Lecący samolot z Buenos-Aires do Madrytu rozbił się w połowie drogi, lecąc nad oceanem. Z dotychczasowych wiadomości wiemy, że 3 osoby są w stanie krytycznym i wiezieni są helikopterem do najbliższego szpitala. Reszta osób na chwilę obecną nie przeżyła - poinformowała informatorka
Angie, gdy tylko usłyszała słowa kobiety, od razu wypuściła z rąk szklankę z żółtą mieszaniną. Nie wiedziała, czy właśnie ją poinformowano, że samolot z jej uczniami rozbił się, czy może to chodzi o inny samolot....
Zdezorientowana szybko chwyciła do dłoni telefon i zadzwoniła do punktu informacyjnego na lotnisko....
__________________________________________________
Wiem, że znowu piszę inaczej... Ale tak jakoś szybciej mi się tak pisze.... To przed ostatni rozdział pisany tak...
Jak myślicie czy to uczniowie się rozbili... ?
/Oliwia :***

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 83

 Napisałam ten rozdział inaczej... Ale to tylko chwilowe... Mam nadzieje, że się podoba...
______________________________________
Kto to jest surowy ojciec ? Większość nastolatków, powiedziałoby, że jest to tata, który zabrania większości rzeczy, ale co ma powiedzieć 16 latka, która już przyzwyczaiła się do takich a nie innych reguł panujących w domu ? Hm... obca osoba oceniłaby go, że jest dziwny i zabiera ,,dziecku dzieciństwo'', ale jest zupełnie inny... Pod codziennie noszonym czarnym garniturem ukrywa się przewrażliwiony ojciec, który samotnie wychowywał swoją małą niegdyś córeczkę..., który dopiero teraz przyzwyczaja się, że jego już duża dziewczynka dorasta. Każdy mężczyzna postąpił by pewnie podobnie... Ale nie zapominajmy o tym, że ten mężczyzna o którego teraz nam chodzi ma jeszcze drugą córkę... Która ma dopiero 2 miesiące. To ona teraz musi się przyzwyczaić, do dwóch najważniejszych w jej życiu osobach - tata i mama.
Violetta wolałaby teraz imprezować z przyjaciółmi w Madrycie, ale jest niestety inaczej...
-Tato ! - zawołała naburmuszona nastolatka, zbiegając po schodach w rodzinnym domu
-Tak ? - zawołał drzemiący na kanapie w salonie zaspany ojciec, ręką bujają małą kołyskę w której leży drobna kruszynka
-Wychodzę nie wiem kiedy wrócę ! - krzyknęła od progu drzwi
-Stój ! - powiedział już nieco trzeźwiejszy
-Co ?!
-Violetta, proszę cię, żebyś się tak do mnie nie odnosiła ! - powiedział opierając się o futrynę od kuchni
-Zastanowię się a teraz cię przepraszam wychodzę !
-Gdzie idziesz ?! - powiedział nieco zmartwiony zachowaniem Violetty.
Mógłby się tego spodziewać... Po odmówieniu wycieczki... No ale cóż. Stało się i nie cofnie czasu, nawet gdyby mógł...
Nastolatka wyszła z domu trzaskając drzwiami. Przed furtką spotkała swoją ciotkę. Wracała ona z wypadu do centrum handlowego, gdzie kupiła ciuszki dla dziecka i kilka drobiazgów dla siebie.
-Cześć Vilu ! - kobieta przywitała się ze swoją siostrzenicą
-Hej Angie...
-Gdzie się tak spieszysz ?! - spytała blokując dróżkę na chodnik
-Idę się przejść... Wszyscy pojechali na 2 tygodnie do Madrytu i chyba się tutaj zanudzę ! - powiedziała ziewając
-Oj już nie przesadzaj ! Wrócisz do domu to pogadamy, jak za dawnych czasów. Zgoda ?!
-Zgoda ! - powiedziała tuląc do siebie blondynkę i odeszła w stronę parku
Spacerowała z godzinę, może dwie... Wracając do domu, przymknęła na moment oczy i zaczęła przypominać sobie dawne czasy...
Promienie słonecznego obijały się nastolatce na jasnej cerze... Nagle dziewczyna poczuła jak się chwieje, jednak nie upadło. Ktoś lub raczej coś podtrzymuje ją za łokieć, by nie upadła i nie pobrudziła sobie kolan. Niepewnie odzyskuje równowagę i stoi wpatrzona w wysokiego niebieskookiego blondyna....
____________________________________
Wiem, że krótki, ale przynajmniej jest... 
Aw... byłam w sobotę o 10.00 w kinie na Violettcie 2 ! EKSTRA ! Kto był na Violi ? Pochwalicie się w komach !
Wiem, że rozdział napisany inaczej... Ale to tylko chwilowe... Dobra ja spadam czytać... ,,Nie mów nic, kocham cię'' ! Super książka polecam :-P
/Oliwia :***
Komentujcie !
Jeżeli pojawi się dużo komentarzy to rozdział pojawi się jutro lub pojutrze !

niedziela, 29 września 2013

Rozdział 82

Maxi
-Poczekaj kolego, daj jej spokój. Okey ?! Opowiedziała mi co jej zrobiłeś. Uwierz mi, że ona nie zasługuje by być 5 kołem u wozu czy kołem ratunkowym. - powiedział i pobiegł za Naty - Całowałeś ją i nic tego nie zmieni, ale pomyśl, że ona może tego nie chciała.
Może i ma racje...
-Że co ?! - odezwała się Camila
-Cami....! No cześć...
-Maxi o co chodziło temu chłopakowi ? Kogo ty całowałeś !? - krzyczała Camcia
-Nikogo, musiałaś źle zrozumieć...- próbowałem ją zbić z tropu
-Jeszcze na nikim się tak nie zawiodłam ! Ja wszystko wiem ! Słyszałam, jak rozmawiałeś o tym z Naty w parku ! Nienawidzę cię ! Nie chce cię znać ! - krzyknęła
-Cami, to nie tak ! Proszę ! - krzyczałem do biegnącej przed siebie dziewczyny
Pablo
Wszedłem do domu Angie. Odstawiłem wózek w holu i wyciągnąłem z niego Lucasa.
-Co się stało powiesz mi wreszcie Pablo ? - wypytywała moja przyjaciółka mnie
-Angie... Ja już sam nie wiem co się dzieje... Na początku Jackie znakomicie sobie radziła z Lucasem - usiadłem na sofie tuląc chłopca - A teraz.... szkoda gadać - westchnąłem
-Pablo... Zrozum ją też. A pomagasz jej dużo ?
-Pomagam... A nawet w sumie to ja go wychowuje - stwierdziłem
-Pablo, ja nie wiem za bardzo jak ci mogę pomóc
-Angie, mogłabyś zostać z Lucasem parę godzin ? 
-Dobrze, zostanę ile trzeba - odparła promiennie się uśmiechając
-Dziękuje ci
-Okey, okey a teraz daj mi już małego i idź pogadaj z Jackie
-Angie... Jak dobrze, że mam taką przyjaciółkę jak ty. Em... No dobra to... pieluchy i wszystkie potrzebne rzeczy masz w torbie przy wózku - uśmiechnąłem się
Violetta
Wróciłam przed chwilą z zajęć z Beto ze Studia 22. Beto ogłosił wszystkim, że za kilka dni odbędzie się wycieczka dla wszystkich chętnych do Madrytu. Tak bardzo bym chciała tam polecieć, ale nie wiem czy tata się zgodzi... W co wątpię... 
-Jestem ! - krzyknęłam wchodząc do przedpokoju, odwieszając klucze na wieszaczku
-Violetta nie krzycz tak... Dopiero uśpiłem Valentinę a Angie Lucasa... - powiedział mój tata
-O czymś nie wiem... ? Mam jeszcze brata ? 
-Nie... Pablo przyprowadził swojego syna - odparł - A teraz przepraszam idę do gabinetu, muszę omówić nową umowę
-Tato stój ! - zawołałam
-Hym ? - mruknął mój ojciec
-Mogłabym lecieć do Madrytu ? To jest wycieczka ze Studia... Lecą moi wszyscy znajomi i nauczyciele - dodałam szybko
-Nie wiem Violetto, to bardzo daleko... Omówię to jeszcze z Angie - powiedział i skręcił na lewo
Zaraz.... Czy on właśnie powiedział, że się zastanowi ?! Wow... Tata przy Angie na prawdę się zmienia... Oczywiście na lepsze...
Pablo
Wpadłem do mieszkania, jak z torpedy. 
-Jackie ! - zawołałem, ale w zamian usłyszałem tylko echo - Jackie - i znowu nic
Poszedłem do kuchni. Przechodząc przez jadalnie zauważyłem białą kartkę zapisaną niebieskim drukiem... Szybko wziąłem pismo do ręki i przeczytałem...
Drogi Pablo !
Przepraszam Cię za moje szczeniackie zachowanie,
Ale nie umiałam żyć z Lucasem. Na początku udawałam
Idealną matkę, ale nie było to łatwe i nigdy nie będzie.
Jednym słowem nie nadaję się. Potrzebuje żyć, bawić się
A nie siedzieć w domu i niańczyć dziecko. Wiem, że trudno
Ci będzie przyjąć to do wiadomości, ale odchodzę...
Nie szukaj mnie, to moja prośba. Kocham Lucasa, tak samo
Jak Ciebie, ale nie mogę... Choćbym próbowała nie umiem
Tak żyć. Gdy będziesz czytać list Ja zapewne będę już daleko 
Od domu. Nie ważne gdzie jadę, wiedz, że nie jest mi łatwo,
Ale jeszcze trudniej byłoby mi tutaj zostać. Nie wiem czy kiedyś
Tu wrócę. Wspomnij kiedyś Lucasowi o mnie.
 Mogę ci obiecać, że w niedługim okresie odwiedzę Go i Ciebie.
                                                                                          Na zawsze twoja 
                                                                                       Jackie
Czytałem jej pochyłe pismo i analizowałem... raz... dwa... trzy. To nic nie pomagało. Wziąłem kartkę i mocno przyłożyłem do klatki piersiowej, tym samy siadając na jednym z krzeseł przy ogromnym stole. Co ja mam teraz zrobić ? Miliony myśli krążyło mi teraz po głowie, ale jedna zwyciężyła bitwę. Pierwsze co muszę zrobić to wysłać SMS-a do Angie....
Angie mam do ciebie
Prośbę czy zaopiekujesz 
Się Lucasem przez noc ?
Ja nie dam rady....
                         Pablo 
Szybko po mojej wiadomości dostałem odpowiedź...
Nie ma sprawy :-)
A co się stało ?
Potrzebujecie nocy 
Na ,,rozmowy i wytłumaczenia'' ?
                       Angie
Nie odpowiedziałem jej już na tekst wysłany telefonem, tylko od razu popędziłem do sypialni. Gdzie zastałem puste szafy, które niegdyś były wręcz przepełnione damskimi ciuchami. Szybko po moim poliku zaczęły spływać łzy... Najpierw zwykłe pojedyncze a potem całe stada i gromady słonych kropli. 

Naty
 -Fede jak mam ci się odwdzięczyć za pocieszenie w chwili słabości ? - zapytałam chłopaka siedząc na ławce w parku
-Oprowadzisz mnie po mieście i po Studiu. Zgoda ? 
-Zgoda - odparłam posyłając promienny uśmiech 
W tym chłopaku jest coś takiego innego... Mraśnego...
-Naty to do juta - rzekł całując mnie w policzek
-Papa ! - odkrzyknęłam
German
-Angie i co myślisz o tej wycieczce ze Studia ? - spytałem żonę kładąc się obok niej w łóżku
 -Nie wiem... German ja teraz o czymś innym myślę - odparła obracając się z boku na plecy
-O czym tak możesz myśleć kochanie ? - zdziwiłem się
-O Pablo i Jeckie... Nie odpisał na mojego SMS-a i nawet nie tylko o to chodzi...
-Może miał inne zajęcia. Być może pogodził się z Jackie i planują 2 Lucasa... - zaśmiałem się flirciarko całując Angie w obojczyk
-Germannnnn.... Przestań ja na prawdę się o niego martwię.... - odpowiedziała przejęta
-No dobrze, to jutra zadzwonisz do niego a teraz chodźmy już spać. Zgoda ?
-No dobrze ! - powiedziała całując mnie delikatnie w usta
Kobieta wtuliła się we mnie i zasnęła razem ze mną...
Violetta
Obudziłam się jakoś o 6.47. Popędziłam do łazienki, odświeżyłam się i ubrałam z niebieską sukienkę, biały sweterek i srebrne sandałki. Na dworze było dość chłodno, stąd to przykrycie ramion. Po 40 minutach zeszłam do jadalni, gdzie siedzieli już wszyscy domownicy. 
-Dzień dobry ! - powiedziałam radośnie zajmując swoje miejsce obok taty
-Cześć Vilu ! - przywitała mnie ciotka smarując tosta twarożkiem
Zjadłam szybko kanapkę z dżemem i wypaliłam pytanie...
-To co tatusiu mogę lecieć do Madrytu ? - zapytałam ładnie się uśmiechając
_______________________________________________________________
Wiem, wiem miało być wieczorem a jest bardziej w nocy.... Eh... :-/
Nie wiem kiedy next, ale na 100% w tym tygodniu :-)
_____________________
Czy German pozwoli Vilu lecieć do Madrytu ?
Co z Pablem i Lucasem ?
Co z Jackie ?
Czy Germangie czeka coś złego ? 
__________
KOMNETUJCIE-MOTYWUJCIE-KOCHAJCIE !
___________________
OMOMOM...
/Oliwia :***





 

sobota, 28 września 2013

Przeprosiny !

Chciałam Was bardzo, ale to bardzo przeprosić, że nie dodawałam rozdziałów !
Mam ostatnio dużo nauki, ale to było przejściowe - na razie....
Rozdział pojawi się wieczorem !
Dlaczego wieczorem ?
A więc dlatego, że chcę by był długaśny ! Mam nadzieję, że jeszcze ktoś wchodzi na bloga... :-)
Do wieczora - Oliwia :***